15 stycznia odbyłam stosunek z chłopakiem, pękła prezerwatywa, skończył we mnie. Mam bardzo wrażliwą gospodarkę hormonalną, wiele czynników powoduje znaczne nieregularności w moich cyklach. Po rozmowach z ginekologiem i bezskutecznych próbach dziesiątek tabletek (po każdych okropnie się czułam) doszliśmy do wniosku, że jeśli owe nieregularności nie wpływają negatywnie na moje zdrowie, ani samopoczucie, to nie będziemy nic na siłę z tym robić.
Jeśli ten cykl był regularny, to sytuacja awaryjna miała miejsce w moje dni płodne, około dnia lub dwóch przed owulacją. Około 2h po sytuacji przyjęłam Escapelle. Tydzień później dostałam dość obfitego krwawienia, jednak nie aż tak mocnego jak moja zwykła miesiączka. Trwało zaledwie 3 dni. Od tego czasu do dziś nadal nie dostałam okresu. Przez ostatni tydzień wykonałam z paniki absurdalnie dużo testów ciążowych (mówię o mniej więcej 10 testach, różnych firm) - wszystkie negatywne. Jeśli cień szansy, że mogę być w ciąży, czy to po prostu panika, stres, zmęczenie i burza hormonów po Escapelle zbierają swoje żniwo?