Dzień dobry, mam 21 lat, od 2,5 roku stosuje antykoncepcję hormonalna. Najpierw lekarz przepisał mi vibin, jednak po 6 msc (przez wahania nastrojów i stany depresyjne) zmieniono mi tabletki na Vixpo. Już podczas stosowania Vibin zaczęły się problemy z bólem podczas stosunków. Stosując Vixpo również pojawiają się u mnie stany depresyjne, dodatkowo zmęczenie, wypadanie włosow, częste bóle głowy. W zeszłym roku poszłam do ginekologa z problemem suchości pochwy, ktora powodowała bóle podczas stosunków. W cytologii wyszła mi atrofia pochwy, która leczyłam początkowo przez tydzień globulkami Gynoflor, jednak problem nie zniknął. Po 2 miesiącach kolejny ginekolog przepisał mi Gynoflor, tym razem na 3 miesiące (36 globulek). Codziennie smarowalam wejście do pochwy (tam najbardziej mnie bolało) maściami z kwasem hialuronowym, następnie kiedy problem nie zniknął żelem ectifem. Od tamtego momentu minął prawie rok, wciąż przy każdym stosunku czuję ból bądź znaczny dyskomfort. Codziennie stosuje ectifem. Ginekolodzy mówią że po prostu słabo toleruje hormony i niestety takie skutki uboczne się pojawiają. Na ostatnim badaniu okazało się że mam także nadżerkę (nie wiem czy jej pojawienie się miało związek z tabletkami). Rozważam odstawienie tabletek i korzystanie z prezerwatyw. Aktualnie ciężko jest mi czerpać satysfakcję z seksu, dodatkowo mam straszne wahania nastojow. Jednak kazdy z ginekologów u którego byłam odradza mi tę decyzję. Teraz zostały mi zaproponowane tabletki Jeanine. Stąd moje pytanie, czy warto próbować tych tabletek czy lepiej odstawić tabletki w ogole? Boje się kolejnych skutków ubocznych.