Już od dwóch lat pokazujemy, gdzie po lek

W tym czasie nasz portal stał się rozpoznawalnym graczem na rynku farmaceutycznym, nawiązał współpracę z aptekami i innymi partnerami, m.in. z Medicover, a także zyskał zaufanie pierwszych inwestorów, którzy w grudniu ubiegłego roku powierzyli nam kapitał na rozwój produktu w Polsce i wyjście na zagraniczne rynki. Za nami mały kawałek wspólnej historii. Czas się nią podzielić!

Zaczęło się od konsultingu

Cały dotychczasowy zespół GdziePoLek, poza współpracującymi z nami farmaceutkami, wywodzi się z Goldenberry – polskiej firmy konsultingowej założonej w 2010 roku. W ramach Goldenberry prowadziliśmy projekty w firmach medycznych, farmaceutycznych i w instytucjach finansowych. Współpraca z naszymi klientami zawsze dawała nam dużo satysfakcji i cennego doświadczenia, ale w pewnym momencie poczuliśmy apetyt na bardziej intensywne działanie w e-commerce. Umieliśmy już pomagać korporacjom, teraz chcieliśmy zrobić coś bezpośrednio dla końcowych użytkowników. 

To nie było jednak tak, że ktoś z nas obudził się pewnego dnia z genialnym pomysłem. Podeszliśmy do decyzji o kierunku działania jak na konsultantów przystało – burza mózgów, szybka weryfikacja najciekawszych pomysłów i ocena. Padło na pomoc pacjentom w szukaniu leków w aptekach stacjonarnych. Wiedzieliśmy, że takiego rozwiązania nie ma nigdzie w Polsce, ani nawet w Europie. Szybko odgadliśmy, dlaczego – regulacje prawne w naszym kraju zabraniają aptekom prowadzenia jakichkolwiek działań reklamowych.

Czuliśmy jednak, że ten pomysł ma potencjał. Postanowiliśmy więc, że serwis będzie otwarty dla wszystkich aptek, żadnej nie wyróżni i nie umieści przy niej informacji sugerujących, że dana apteka jest lepsza od innej. Chcieliśmy pomóc pacjentom znaleźć potrzebny im lek w aptekach na ich osiedlu, czy po drodze do pracy, czyli zrobić za nich coś, co mogliby wykonać sami dzwoniąc lub udając się do apteki. Z nami nie musieliby jednak tracić na to czasu. 

Lekomierz, Youlek, a może LekoTrop?

Podczas gdy wizja działania portalu coraz bardziej nam się klarowała, musieliśmy go jakoś… nazwać. W 12-osobowym wtedy zespole pomysłów na nazwę było kilkadziesiąt, a każdy z nas miał innego faworyta. Już prawie zdecydowaliśmy się na Youlek, ale ostatecznie Helen, nasza designerka, wybiła nam to z głowy. Przekonała nas do prostego pytania, które od razu sugeruje, do czego służy strona. 

Propozycje nazw dla GdziePoLek.pl

To tylko fragment listy pomysłów na nazwę startupu

I tak domena www.GdziePoLek.pl została zarejestrowana, a my mogliśmy zacząć przygotowywać materiały dla aptek i drukować wizytówki. Dzisiaj cieszymy się, że nie musimy tłumaczyć dzwoniącym do nas pacjentom (z których wielu należy do pokolenia naszych rodziców, a nawet dziadków), jak wpisać „Youlek.pl” w przeglądarce.

"Choć nie wszystko lepiej wiemy, wszystko sami robić chcemy…"

Prace nad stworzeniem GdziePoLek ruszyły latem 2014 roku. Postanowiliśmy nie oddawać kodowania w ręce zewnętrznej firmy, bo wiedzieliśmy, że zanim aplikacja będzie wystarczająco dobra, trzeba będzie ją kilka razy przepisać prawie od początku do końca. Lepiej więc wiedzieć, jak i dlaczego działa. 

Podobnie podeszliśmy do innych obszarów rozwoju strony. Woleliśmy sami nauczyć się, na czym polega SEO, jak poprawiać UX, czy jak prowadzić działania promocyjne w branży farmaceutycznej. Dopiero teraz dochodzimy do etapu, w którym część z tych tematów chcielibyśmy zlecić profesjonalnym agencjom, ale jednocześnie czujemy się z tym pewnie, bo wiemy, czego możemy od nich wymagać. 

Rozmowy z partnerami i pierwsze emocje

Sami zajęliśmy się również pozyskiwaniem aptek. Zachęcenie pierwszych aptek do dołączenia do zupełnie nowego programu, podczas gdy strona nie była jeszcze otwarta dla pacjentów, było jednym z najtrudniejszych wyzwań. Byliśmy już gotowi z technologią, ale zamiast zakładanego jednego miesiąca od rozpoczęcia rozmów, pierwsza synchronizacja z apteką odbyła się z ponad półrocznym opóźnieniem. Wtedy zrozumieliśmy, dlaczego każda osoba z branży, której opowiadaliśmy, co chcemy zrobić, nie wierzyła w powodzenie tego pomysłu. 

W maju 2015 roku GdziePoLek wystartował z kilkunastoma aptekami w Warszawie i okolicach. Byliśmy pewni, że z tak niedużą skalą nie uda nam się jeszcze nikomu pomóc, ale zostaliśmy miło zaskoczeni przez jednego z użytkowników, który dzięki GdziePoLek znalazł potrzebną mu szczepionkę.

Jeden z pierwszych komentarzy od zadowolonego pacjenta

Jeden z pierwszych komentarzy od zadowolonego pacjenta

Na fali tego oraz kilku kolejnych pozytywnych komentarzy skupiliśmy się na stopniowym zwiększaniu zasięgu wśród aptek oraz widoczności w Google. Liczyliśmy kolejne małe sukcesy, na przykład to, że zaczęliśmy pojawiać się w TOP3 wyników wyszukiwania na zapytania dotyczące dostępności leków w aptekach. Oczywiście zdarzały się też mniej przyjemne dni, takie jak wtedy, gdy wstępnie zainteresowana obecnością w programie sieć aptek zdecydowała, że nie będzie z nami współpracować, lub kiedy właściciel apteki, do której z naszego biura jechaliśmy ponad 2 godziny, nie przyszedł na umówione spotkanie. 

(R)ewolucja zespołu

W końcu zrozumieliśmy, że aby GdziePoLek coś osiągnął, nie możemy traktować go dłużej jako projektu pobocznego. Angażowaliśmy w pracę nad portalem coraz więcej naszego czasu, również kosztem podejmowania się nowych projektów dla klientów. 

Część konsultantów, chcąca kontynuować karierę w korporacjach, podjęła decyzję o rozstaniu z zespołem. Dołączyły do nas natomiast farmaceutki, które przygotowują wartościowe artykuły i porady dla pacjentów. Były one pierwszymi członkami naszego zespołu o profilu innym niż technologiczno-biznesowy. Ich doświadczenia z pracy w aptece są dla nas bardzo istotne i pozwalają nam rozwijać GdziePoLek w odniesieniu do rzeczywistych problemów, z którymi borykają się polscy pacjenci.

Z pierwotnego zespołu konsultantów zostało nas jednak niedużo, przez co pogodzenie pracy na projektach (które mimo to wciąż realizowaliśmy i realizujemy do dziś) oraz rozwijania portalu było nie lada wyzwaniem.

Pozyskanie inwestorów

Nie mogliśmy też dłużej finansować działalności startupowej, która generuje regularne koszty, przychodami z konsultingu, które przy zmniejszonej dostępności osób były niemożliwe do utrzymania na wystarczającym i stałym poziomie. Rozpoczęliśmy rozmowy z inwestorami. 

Mimo fatalnych nastrojów do inwestowania wśród funduszy VC w ubiegłym roku, udało nam się zarazić kilku przedsiębiorców ideą programu GdziePoLek. Niestety okazało się, że polskie prawo nie przewiduje prostej umowy inwestycyjnej, analogicznej do amerykańskiego SAFE (Simple Agreement for Equity), która najbardziej pasowała do naszego wyobrażenia o inwestowaniu w startupy. 

Skomplikowanego procesu nie ułatwiał również fakt, że w rozmowach o finansowaniu GdziePoLek brali udział także inwestorzy zagraniczni. Oceniliśmy, że aby przeprowadzić rundę, musimy ten proces znacznie uprościć. Baliśmy się po prostu, że ktoś, kto wierzy w nasz startup i zespół, zrezygnuje z inwestycji przez zniechęcającą biurokrację.

Wraz z prawnikami napisaliśmy więc taką umowę od początku. W grudniu 2016 roku otrzymaliśmy pierwszy zastrzyk gotówki, a na początku tego roku dołączyli kolejni inwestorzy.

Pierwsza umowa z inwestorem

Pierwsza umowa inwestycyjna podpisana w grudniu 2016 r.

Dzieje się!

Dzisiaj jesteśmy w miejscu, w którym z jednej strony widzimy, że GdziePoLek nabrał rozpędu i ma w sobie ogromny potencjał, z drugiej jednak lepiej niż na początku rozumiemy, jak wiele wyzwań przed nami stoi. Kolejne miesiące wymagają od nas mnóstwa pracy nad rozwojem sieci współpracujących aptek, zwiększeniem zasięgu wśród pacjentów oraz wyjściem za granicę. 

Chcemy też powiększyć nasz zespół, usprawnić niektóre procesy przy użyciu fajnych, świeżych narzędzi, być może zmienić biuro na bardziej kreatywną przestrzeń i dzielić się doświadczeniem z innymi startupami.

Dziękujemy wszystkim, którzy nam kibicują i zapraszamy do śledzenia naszych postępów na blogu!

Wyślij mi powiadomienie email o każdym nowym artykule

@

Nie będą wysyłane inne maile. Polityka Prywatności.

Koronawirus - kiedy będzie lek i szczepionka?

Mimo że choroba wywoływana przez koronawirusa SARS-CoV-2 (2019-nCoV) ma ciężki przebieg tylko u 15-20% zarażonych, a jej śmiertelność wynosi niecałe 3%, w walkę z nią zaangażowanych jest wiele firm farmaceutycznych i ośrodków badawczych, które niestrudzenie pracują nad wynalezieniem skutecznego leku i szczepionki na COVID-19.