bloggdzie po lek

Od finansów do farmacji, czyli studentka w GdziePoLek.pl

udostępnij:

Od zawsze wiedziałam, że będę związana z branżą farmaceutyczną. Dorastanie w rodzinie aptekarskiej niewątpliwie determinuje spojrzenie na świat, zresztą zmienną niezależną są geny same w sobie. Jestem Gosia, studiuję finanse, ale w przeciwieństwie do 80 proc. studentów mojej uczelni nie planuję kariery w bankowości inwestycyjnej i, poniekąd przypadkowo, trafiłam do zespołu tworzącego drogowskazy, gdzie po lek.  

Ale jak to: ekonomista i medycyna?  

W Szkole Głównej Handlowej, mojej Alma Mater, niewiele się mówi o tym, że w ochronie zdrowia można zrobić coś więcej, niż tylko leczyć. Ewentualnie sprzedawać leki. Lekarze całe życie przyjmują pacjentów w swoich gabinetach, farmaceuci obsługują ich w aptekach, a pielęgniarki pomagają w szpitalach. I tyle: tylko lub tyle. Nikt nie wspomina, że w nieco mniej oczywistych dla służby zdrowia miejscach, na przykład w biurowcu przy Placu Piłsudskiego w Warszawie, pracuje wiele osób, które chcą, by życie pacjentów było nieco lepsze. Wśród studentów SGH dominuje przekonanie, że kariera to finanse, bankowość, ewentualnie marketing. Ale kto to słyszał, żeby ekonomista związał się z medycyną? 

Pierwsze rozczarowanie startupami 

Nigdy nie lubiłam robić tego, co wszyscy – czasem nie wychodziłam na tym dobrze, ale mimo to jestem przekonana, że końcowy wynik jest dodatni. Szukając swojego miejsca przez cały pierwszy rok studiów, odkryłam, że jeśli rzeczywiście interesuje mnie coś względnie alternatywnego, sama muszę podjąć odpowiednie kroki, żeby to zrealizować. Wtedy zaczęli inspirować mnie ludzie, którzy, reprezentując to samo podejście, robili coś prawdziwego - nie tylko raporty i prezentacje, powszechnie ślepo utożsamiane z absolutnym spełnieniem marzeń o wielkiej karierze.  

Dołączyłam do Studenckiego Koła Naukowego Biznesu, którego działalność była głównie związana ze startupami. Prawdę mówiąc, świat szybko rozwijających się młodych biznesów nie zafascynował mnie tak, jak oczekiwałam - do odkrycia jego wszystkich zalet zdecydowanie brakowało mi przyciągającego od zawsze pierwiastka medycznego. 

Nie znalazłam swojego miejsca, więc… stworzyłam je sama 

Przez kilka miesięcy pracy w różnych inicjatywach studenckich kiełkował pomysł zorganizowania własnego wydarzenia, podczas którego spotkałyby się medycyna z biznesem. Przekonałam SKN Biznesu do mojego pomysłu i, po omówieniu wstępnej koncepcji, oficjalnie zaczęła się przygoda z MedBiz Days. Wydarzenie obejmowało trzy dni warsztatów dotyczących marketingu, konsultingu i rozwiązań informatycznych w sektorze ochrony zdrowia, a całość miała zakończyć się spotkaniem networkingowym z udziałem startupów medycznych.

MedBiz Days 2016

Jeden z warsztatów na MedBiz Days. Warszawa, grudzień 2016 r.

Znałam GdziePoLek z własnego doświadczenia. Sama dość często odwiedzam aptekę, w dodatku poszukując nieco mniej popularnych specyfików niż syrop na kaszel suchy i witamina C w okresie jesienno-zimowym. 

Zależało mi bardzo na udziale w MedBiz Days rozpoznawalnych startupów, dlatego, obok kilku innych znaczących na rynku graczy, nie mogło zabraknąć GdziePoLek. Skontaktowaliśmy się z Maćkiem Jakubczykiem, założycielem startupu, który odwiedził nas na spotkaniu, i tak oto poznałam… mojego przyszłego pracodawcę. 

„I co ja robię tu…?”

Ogłoszenie o poszukiwaniu nowej osoby do zespołu znalazłam na portalu mojej uczelni z ofertami pracy. W porównaniu do kilku innych miejsc, do których aplikowałam, dostałam bardzo szybką odpowiedź – zarówno po wysłaniu zgłoszenia, jak i ostateczną informację zwrotną po rozmowie rekrutacyjnej. Od 2 tygodni oficjalnie zasilam szeregi drużyny wskazującej Polakom, gdzie po lek, zajmując się marketingiem i rozwojem sieci współpracujących aptek. Nie będę długo zachwalać mojej nowej pracy (wszak cały zespół przeczyta ten tekst), ale powiem w skrócie, że bardzo mi się tu podoba. Przede wszystkim dlatego, że jestem bliżej – nie tylko w kwestii wysokości bezwzględnej, pracując na pierwszym, a nie dwudziestym piętrze (jak na „korpo” przystało), ale przede wszystkim bliżej tego, co dzieje się naprawdę. I to jest świetne.

Małgorzata Urbanowicz

Komentarz od GdziePoLek

Gosia to jeden z naszych najszybszych "nabytków" rekrutacyjnych. Do tej pory regułą były co najmniej 2 rozmowy z różnymi członkami zespołu, żeby wspólnie ocenić, czy chcemy z daną osobą pracować. Z Gosią spotkaliśmy się raz i kilka dni później dołączyła do GdziePoLek.

Dlaczego? Wymyśliliśmy sobie, że brakuje nam kogoś, kto lubiłby zajmować się marketingiem, sprzedażą, kto rozumie związki przyczynowo-skutkowe w biznesie, ma dobre umiejętności analityczne, wie co to jest startup, miło się z nim rozmawia i jeszcze w dodatku umie programować. Po kilku wywiadach stwierdziliśmy, że nasze wymagania są chyba jednak zbyt wydumane.

Ale wtedy przyszła do nas Gosia, która mimo młodego wieku (a może właśnie dzięki niemu?), zdawała się mówić tym samym językiem. Wie, o co chodzi w startupach, jak działa apteka i jak na szybko wymyślić sposób na rozwiązanie jakiegoś problemu.

Nie zastanawialiśmy się więc długo, tylko postanowiliśmy spróbować, czy Gosia i GdziePoLek to dobre połączenie. Po 2 tygodniach wszystkie strony są zadowolone i oby tak dalej :-)

Inne artykuły na blogu

Ciasteczka

Nasza aplikacja korzysta z plików cookies ("ciasteczka") dla celów technicznych (np. logowanie) i dla statystyk oraz analizy UX (Google Analytics, Hotjar). Więcej informacji o przetwarzaniu danych znajdziesz w regulaminie. Preferencje co do obsługi cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.