Praca w amerykańskiej aptece i życie farmaceuty w USA

Życie mieszkańców Ameryki zawsze nas fascynowało. Wyobrażamy sobie, iż rzeczywistość jest tam zupełnie inna, a warunki pracy dużo lepsze. Czy rzeczywiście tak jest? Jaką ścieżkę musi pokonać osoba ubiegająca się o pracę w aptece w USA? Jak pracuje się w amerykańskiej aptece i jak farmaceuci radzą sobie w czasie pandemii koronawirusa? Swoim doświadczeniem dzieli się z nami Polka mieszkająca w Stanach Zjednoczonych, która pracuje w aptece otwartej w Minnesocie.

Michalina Curtis od prawie 6 lat mieszka w USA. Zaprowadziło ją tam życie prywatne, ale postanowiła kontynuować pracę w znanej sobie dziedzinie. Choć jest magistrem farmacji, obecnie pracuje jako technik farmacji w jednej z amerykańskich aptek. W przyszłości planuje ubiegać się o uznanie kwalifikacji zawodowych farmaceuty. W krótkiej rozmowie zgodziła się opowiedzieć nam o swojej pracy w aptece otwartej, oraz o tym, jak wygląda codzienność farmaceuty w dobie pandemii SARS-CoV-2.

mgr farm. Angelika Talar-Śpionek: Teraz mieszkasz w Stanach, jednak kształciłaś się w polskich szkołach i również w Polsce skończyłaś studia. Dlaczego zdecydowałaś się na farmację i co skłoniło Cię do pracy w aptece?

mgr farm. Michalina Curtis: Tak, dyplom magistra farmacji uzyskałam w 2008 r. na Collegium Medicum w Bydgoszczy. Przez wiele lat pracowałam w aptekach otwartych i aptece szpitalnej. Wybór studiów podyktował zdrowy rozsądek, ale krótko po podjęciu pracy zdałam sobie sprawę, że nie wyobrażam sobie robić nic innego.

Jak wygląda proces uznawania polskiego dyplomu i jak uzyskać kwalifikacje zawodowe magistra farmacji, pozwalające na pracę w aptece w Stanach Zjednoczonych?

Farmaceuta, który uzyskał dyplom za granicą, musi przejść szereg egzaminów i odbyć staż. Pierwszym krokiem jest kwalifikacja do testu sprawdzającego wiedzę farmaceutyczną tzw. FPGEE (Foreign Pharmacy Graduate Equivalency Examination). Żeby do niego przystąpić, wymagane jest zdanie testu znajomości języka - tzw. TOEFL iBT (Test of English as a Foreign Language). Pozytywny wynik FPGEE pozwala podejść do kolejnego testu zawodowego, tym razem bardziej praktycznego. NAPLEX (North American Pharmacy Licensure Examination) to egzamin sprawdzający umiejętności wykorzystania teorii w praktyce, co ma umożliwić sprawowanie opieki farmaceutycznej podczas codziennej pracy w aptece. Ostatni sprawdzian - MPJE (Multistate Pharmacy Jurisprudence Examination) weryfikuje wiedzę z prawa farmaceutycznego. Jak widać wymagania są spore. Nie należy również zapomnieć o obowiązku odbycia stażu, który w Minnesocie trwa 1600 godzin.

Rzeczywiście, droga do podjęcia pracy dla osoby z dyplomem spoza Stanów Zjednoczonych jest dość skomplikowana. A jak wyglądają studia farmaceutyczne na amerykańskiej uczelni?

Studia w USA trwają 8 lat. Edukację zaczyna się od 4-letniego programu na wybranym przez siebie kierunku. Po tym czasie uzyskuje się tytuł, będący odpowiednikiem polskiego licencjatu. Kolejny etap, to 4-letni program farmacji, który zapewnia tytuł doktora farmacji. Aby skrócić sobie nieco tę drogę, wielu studentów przepisuje się po 2-3 latach z programu licencyjnego na farmaceutyczny. Tym sposobem studia trwają nie 8, a 6-7 lat. Studia w Stanach są płatne - farmacja to wydatek ok. 10 tys. - 50 tys. dolarów za rok, w zależności od uczelni.

W porównaniu do polskich realiów, studia w Stanach są bardzo drogie. Ukończenie farmacji na amerykańskiej uczelni to w najlepszym wydaniu wydatek ok. 250 tys. złotych, jednak w zależności od uczelni mogą one być nawet 5-krotnie droższe. A jak wygląda dalsze doszkalanie pracownika apteki. Czy farmaceuci i technicy muszą uczestniczyć w kursach doszkalających i obowiązkowo zbierać punkty edukacyjne?

Każdy praktykujący technik i farmaceuta zobowiązany jest do zbierania punktów edukacyjnych. Niedopełnienie tego obowiązku wiąże się z utratą prawa wykonywania zawodu.

Na czym polega Twoja praca w aptece i czym najczęściej się zajmujesz?

W aptece zajmuję się czynnościami administracyjnymi. Są to, m.in. sprawy związane z akceptacją recept, zarówno tych elektronicznych jak i papierowych, komunikacją z firmami ubezpieczeniowymi czy przychodniami. Realizuję również recepty, obsługuję pacjentów za pierwszym stołem oraz robię inwentaryzację stanów magazynowych.

Ile godzin spędzasz w aptece i jak wygląda system wynagrodzeń?

W aptece pracuję na pełen etat, czyli ok. 40 godzin tygodniowo. Technicy, w odróżnieniu od większości farmaceutów, pracują w systemie godzinowym, czyli mają płacone za każdą minutę pracy. Większość farmaceutów ma stałą pensję, a rzeczywisty czas pracy jest zazwyczaj dłuższy, niż ten w grafiku. System pracy oraz wynagrodzeń może oczywiście różnić się w zależności od pracodawcy czy stanu.

Jak w dobie pandemii zmieniło się życie w aptece, w której pracujesz? Czy musicie postępować według określonych wytycznych i jakie środki zabezpieczające zostały już wdrożone?

Pracuję w Minnesocie i ten stan ma najmniejszą liczbę przypadków koronawirusa per capita. Sam system pracy apteki nie uległ znacznej zmianie, jednak traktujemy sytuację bardzo poważnie i zachowujemy wszelkie środki ostrożności.

Pracodawca zapewnia nam maseczki chirurgiczne, rękawiczki, środki do dezynfekcji rąk, czy bariery ochronne na stole ekspedycyjnym. Wdrożone także zostały procedury regularnego (raz na godzinę) dezynfekowania powierzchni stołów ekspedycyjnych. Wszyscy pracownicy poddawani są ewaluacji stanu zdrowia przed przystąpieniem do pracy, poprzez obowiązkowy pomiar temperatury ciała.

W samej aptece naniesiono oznakowania na podłodze, które ułatwiają pacjentom zachowanie bezpiecznej odległości. Zachęcamy również pacjentów do korzystania z opcji zamawiania leków do domu oraz odbioru leków w okienku drive-thru naszej apteki.

Czy tak jak w Polsce, również w Minnesocie leków zaczyna brakować i czy rząd ustalił jakieś zmiany odnośnie wydawania leków pacjentom?

System ubezpieczeń zdrowotnych w USA opiera się na wielu prywatnych firmach ubezpieczeniowych, a nie na jednym płatniku jak w Polsce. Oznacza to, że każdy pacjent posiada inne ubezpieczenie zdrowotne i musi być traktowany indywidualnie. Rząd nie ma dużego wpływu na decyzje podejmowane w sektorze prywatnym.

Na szczęście, większość firm ubezpieczeniowych stanęła na wysokości zadania i wprowadziła wiele udogodnień dla swoich klientów. Umożliwiono, np. wydawanie leków wcześniej niż przysługują, znosząc limity 30-dniowe. Pozwala to wydać pacjentowi leki na 3-miesięczną kurację podczas jednej wizyty w aptece. Zlikwidowano również blokady na wysyłkową sprzedaż leków do domu pacjenta.

Jeśli chodzi o braki leków, rzeczywiście odnotowaliśmy utrudnioną dostępność leków wziewnych. Jednak była to sytuacja chwilowa podyktowana zwiększoną ilością recept na tego typu asortyment. Na ten moment nie obserwujemy natomiast żadnych problemów z dostawami leków z hurtowni.

Czy w obliczu zagrożenia jakie niesie ze sobą pandemia koronawirusa, farmaceuci mogą czuć się w Stanach bezpieczni i liczyć na pomoc państwa, np. czy tak jak w Polsce objęci są szybką ścieżką diagnozy zakażenia COVID-19, otrzymują bezpłatne środki ochrony osobistej, itp.?

Jak wspomniałam wcześniej, to pracodawca zapewnia wszelkie środki ochrony.

W przypadku zachorowania jednego z pracowników, wszyscy pozostali są poddawani kwarantannie. Chorobowe jest płatne 100%, do 14 dni. W przypadku, gdy zachoruje ktoś z rodziny, pracownik apteki również poddawany jest kwarantannie, otrzymując w tym czasie normalną pensję.

Nie spotkałam się natomiast z informacją, w której pracownik apteki z podejrzeniem COVID-19 ma priorytet w drodze do wykonania testu. Liczba testów jest nadal ograniczona, diagnostyce poddawane są osoby z objawami choroby.

W obliczu pandemii nikt nie może czuć się bezpiecznie, musimy zachować czujność, mimo dostępu do wszelkich środków ochronnych. Zdrowy rozsądek oraz przestrzeganie zasad higieny to podstawowe aspekty, które muszą nam towarzyszyć w codziennej pracy.

Jak w nowej rzeczywistości odnajdują się pacjenci? Czy wykupują leki na zapasa, czy stosują się do zasad bezpieczeństwa, które zostały wprowadzone w aptece na czas pandemii?

Większość pacjentów rozumie powagę sytuacji i stosuje się do zaleceń rządu federalnego oraz stanowego. Każdego dnia widzę coraz więcej osób noszących maseczki. W codziennej pracy słyszę mniej narzekania i więcej słów podziękowania, za to, że jesteśmy otwarci, pracujemy i zapewniamy ciągłość w dostawach leków. Wielu pacjentów decyduje się na korzystanie z okienka drive-through i zamawia leki do domu.

Na początku pandemii zaobserwowałam chwilową panikę. Zwłaszcza wśród pacjentów z grupy ryzyka zakażenia koronawirusem, którzy zaczęli robić zapasy leków wziewnych. Obecnie wszystko ulega stabilizacji.

Choć sytuacja związana z pandemią jest poważna, farmaceuci zarówno w Polsce, jak i w USA starają się radzić sobie z codziennymi wyzwaniami. Jak widać podejście do pracy samych farmaceutów, jak i zachowania pacjentów są wszędzie dosyć podobne. Pracownicy ochrony zdrowia traktowani są z szacunkiem, a pacjenci wykazują się odpowiedzialnością i są wyrozumiali.

Droga do uzyskania kwalifikacji zawodowych farmaceuty w Stanach Zjednoczonych jest dość zawiła i wymagająca. Życzymy więc Michalinie dalszych sukcesów i wytrwałości w dążeniu do wyznaczonego celu!

Wyślij mi powiadomienie email o każdym nowym artykule

@

Nie będą wysyłane inne maile. Polityka Prywatności.